Stadiony i polityka

Wynajem obiektów na, których drużyny rozgrywają mecze Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego to temat rzeka, a życie co rusz dostarcza nam nowych anegdotek z murawą i kosztami wynajmu w tle. Do napisania poniższego tekstu nastroił mnie artykuł opublikowany wczoraj na stronach Gazety Wyborczej mówiący o tym, że Polonia Warszawa po utracie licencji na grę w Ekstraklasie i przenosinach do IV ligi obiekt przy ul. Konwiktorskiej w dniu meczowym otrzyma za symboliczny tysiąc złotych. Decyzja stołecznych władz umotywowana jest „przejściową sytuacją klubu po degradacji”. Wspaniałomyślny magistrat zdając sobie sprawę z tego, że niższa liga to mniejszy splendor, a także ograniczone możliwości pozyskiwania sponsorów dostosowuje stawki wynajmu do możliwości finansowych klubu. Nie pozostaje nic innego jak przyklasnąć. Jednak gdzieś tam w tle całej tej historii mamy Warsaw Eagles, którzy od tego sezonu również grają na Konwiktorskiej, no i za wynajem obiektu płacą aktualnie 20 razy więcej niż w pełni profesjonalny, zatrudniający sztab ludzi na etatach, klub piłkarski…

Same ol’ story

Historia opisana we wstępie niewątpliwie może podwyższać ciśnienie, ale prawda jest taka, że jeśli dobrze się przyjrzeć to okaże się, że podobnych obserwujemy w naszym światku sporo. Różnica jest może taka, że ze względu na pewne oddalenie od Warszawy gdzie swoją siedzibę ma większość najważniejszych mediów odpowiednio trudniej o nagłośnienie tematu. Nie chciałbym w tym momencie rozpoczynać obrosłego legendami zagadnienia niszczenia murawy przez futbolistów, bo chyba każdy już zdaje sobie sprawę, że to po prostu PRowy wybieg, idealna wymówka powtarzana jak mantra przez niechętnych do współpracy zarządców obiektów. Gdyby odmawiali wypożyczenia obiektu słowami jakie podpowiada im intuicja, czyli „nie, bo nie”, ktoś z naszego światka mógłby zacząć temat niepotrzebnie rozdmuchiwać, a tak pozostaje tylko wzruszyć ramionami i próbować dalej. Oczywiście, gdzie indziej.

Trudne decyzje

Wracając do kwestii bardzo elastycznego cennika kosztów wynajmu obiektów sportowych zarządzanych przez miasta to ja również na własnej skórze miałem okazję przekonać się jak wyglądają „boiskowe negocjacje”. Zainteresowani wiedzą, że w tym sezonie Rebels definitywnie zrezygnowali z gry na stadionie Rozwoju Katowice poszerzając rozpoczętą już przed rokiem współpracę ze Stadionem Śląskim w Chorzowie. Obiekt dysponuje być może zbyt małą trybuną jak na potrzeby drużyny, ale z drugiej strony ma o wiele lepszą lokalizację, zaplecze, no i jest świetnie skomunikowany. Last but not least koszt jego wynajmu jest o wiele korzystniejszy. Do tego dochodzi sztuczna nawierzchnia ucinająca w zarodku wszelkie dyskusje o niszczeniu murawy. Mimo wszystko dla Rebels przeprowadzka z Katowic do Chorzowa była trudnym tematem tym bardziej, że miejskie granty płynące ze stolicy województwa nie raz ratowały finanse klubu. Z drugiej strony ich lwia część praktycznie zawsze musiała być przeznaczana na wynajem obiektów sportowych, które, oczywiście są przez same miasto zarządzane. W skrócie system naczyń połączonych, lub inaczej, finansowy obieg zamknięty.

Polityczne dziewictwo

Kiedy rozpoczynamy zarządzanie klubem sportowym bardzo szybko daje nam znać o sobie tzw. „polskie piekiełko”. Nieformalne więzi towarzyskie, układy i układziki w których stronami są urzędnicy, prezesi, lokalni politycy i biznesmeni, często obserwując od środka choćby ledwie ich wycinek można dojść do wniosku, że przed naszymi oczyma rozgrywa się swoista „gra o tron”. Od tego czy zawrzemy układ z Lannisterami, czy innymi Starkami zależeć będzie czy dostaniemy stadion i za ile. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać śmieszne szczególnie jeśli wystarcza nam gra na podrzędnym obiekcie, czy też, z całym szacunkiem na polu z bramkami. Jeśli jednak marzy się nam wejście na bardziej reprezentacyjny stadion wtedy rozpoczyna się impreza, możecie mi wierzyć. Warto dać się poznać lokalnym radnym, nie wspominając już o prezydentach czy też posłach lub senatorach reprezentujących region. W dużej mierze są to starsze osoby, które nie wykażą wielkiego zainteresowania futbolem, traktując go jak totalną egzotykę i nie zdając sobie sprawy z możliwości promocyjnych. Jednak jeśli przełamie się pierwsze lody może się okazać, że sojusz jest bardzo korzystny dla obydwu partnerów. Zresztą zapytajcie jedną z najlepszych drużyn w PLFA2, Częstochowa Saints. Pełne trybuny, świetna organizacja, a prezydent zostaje wyeksponowany wykonując rzut monetą. Ściągnięcie go na stadion wymagało z pewnością dużej pracy, ale… owoce zakwitną w przyszłorocznym budżecie miasta.

Wyższy poziom

Przytoczona wyżej historia jest może daleka od niewinności i idealizmu z jakim wielu z nas chciałoby kojarzyć futbol. Są już jednak w naszym światku osoby, które z uwagą obserwują Polską rzeczywistość w jakiej przyszło nam promować nową dyscyplinę sportu. Co istotne, nie tylko obserwują, ale i wyciągają wnioski, no i najważniejsze działają przekuwając swoje obserwacje w zysk dla futbolu. Menadżer jednej z drużyn PLFA chciał przed sezonem zagrać mecz charytatywny. Wszystko było już dograne, ale w ostatniej chwili pan burmistrz miejscowości gdzie spotkanie miało się odbyć przypomniał sobie o mantrze na temat niszczenia murawy. Menadżer miał jednak głowę na karku i samemu będąc radnym, do tego mając trochę własnych kontaktów rozdmuchał sytuację w mediach. Nie wchodząc w szczegóły skutek całej akcji był taki, że wizerunek pana burmistrza mocno ucierpiał, a ościenne miasto postanowiło wyłożyć pieniądze na organizację meczu u siebie. W ten właśnie sposób dzięki zagrywce taktycznej wygrał futbol, bo mecz okazał się być strzałem w dziesiątkę, który przyciągnął mnóstwo kibiców i był genialną reklamą naszej dyscypliny. Brawa i szacunek, tak się to w naszym kraju robi.

Wracamy teraz do początku tekstu i sytuacji z Konwiktorską. IV ligowa Polonia będzie płacić za wynajem obiektu tysiąc złotych, choć w zeszłym roku będąc jeszcze w Ekstraklasie płaciła 46 razy więcej. Co ciekawe symboliczny „tysiak” jest i tak ich ustępstwem negocjacyjnym, bo do rozmów przystępowali z gotowością płacenia złotówki. To się nazywa dobra, skuteczna robota. Nam pozostaje obserwować, wyciągać wnioski i działać. Musimy się jeszcze sporo nauczyć…

Link do artykułu o którym wspominam w tekście → http://tinyurl.com/lagvtgl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− 1 = jeden

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>