Rozpoczynamy preseason

Końcówka lutego, pogoda całkiem znośna, a start sezonu dobrze widoczny na horyzoncie. To świetny moment, aby ruszyć z meczami przedsezonowymi. Każda z drużyn PLFA rozegra ich przynajmniej kilka, odsłaniając tym samym przynajmniej część kart mających przynieść sportowy sukces. W sobotę 22 lutego odwiedziłem Będzin, gdzie w pierwszym preseasonowym starciu miejscowi Steelers podjęli Gliwice Lions. Oto garść moich obserwacji.

Po pierwsze, wielki szacunek dla Steelers za… publiczne ujawnienie informacji o terminie meczu. Na przestrzeni ostatnich kilku lat można zaobserwować trend ukrywania szczegółów dotyczących przedsezonowych sprawdzianów poszczególnych teamów. „Zagramy, ale gdzieś na bocznym boisku, po cichu, żeby tylko miejscowy rywal nie dowiedział się, co też ciekawego szykujemy na sezon…” Miałem wielkie szczęście być świadkiem kilku znakomitych (wygranych!) meczów Rebels/Miners przeciwko czeskim Brno Alligators. Dzisiaj, z perspektywy czasu, żałuję, że ich potencjał marketingowy nie został wykorzystany. Steelers podążyli inną drogą i, tak klub, jak i większość zawodników zapraszali na mecz w serwisach społecznościowych. To ciekawa praktyka, którą fajnie byłoby rozpowszechnić. Wyobrażam sobie organizację meczów przedsezonowych w sposób podobny do ligowych, tyle, że pod hasłem „poznaj futbol amerykański”. W trakcie pierwszej połowy, kiedy grają starterzy, komentator zamiast nakręcać widownię, mógłby spokojnie tłumaczyć zasady gry. Natomiast, drugą część, zarezerwowaną dla backupów, można by spożytkować na konkursy i inne eventy popularyzujące dyscyplinę. Kibic mający za sobą wizytę na, powiedzmy, dwóch meczach przedsezonowych, pojawiając się na prawdziwej, napompowanej inauguracji sezonu, wiedziałby już czego się spodziewać. Wydaje mi się, że jest to ciekawa idea, którą warto przemyśleć.

Wracamy jednak na stadion Sarmacji w Będzinie. Gospodarze, Zagłębie Steelers, to klub, który chciałby nawiązać walkę z Topligową czołówką i sprawiając kilka niespodzianek, powalczyć o najwyższe cele. Goście, Gliwice Lions, nie wyobrażają sobie braku awansu, przynajmniej do półfinału PLFA1. Starcie dwóch ekip z ugruntowaną pozycją w światku PLFA zapowiadało się bardzo interesująco. W składzie Steelers zadebiutować miał amerykański nabytek, Jeff „Flash” Thompson, a także potężny zaciąg krajowych graczy z AZS Silesia Rebels. W ekipie Lions oczekiwaliśmy na debiut Tomasza Olczka na pozycji quarterbacka, który musiał nastąpić w obliczu kontuzji Marcina Kaźmierczaka i Marka Ganczaruka. Głód futbolu przyciągnął na stadion wielu zawodników i działaczy. Za jednym i drugim sidelinem kręcili się reprezentanci Rebels, Falcons, a także… coach Panthers, Mott Gaymon, który przyjechał scoutować Topligowego rywala. Punktualnie o godzinie 13:00 rozpoczęliśmy mecz.

Zgodnie z ustaleniami trenerów nie mieliśmy kickoffu, a piłkę na 20 jardzie dostała ofensywa Lions. Gliwicki atak, dzięki kilku udanym akcjom biegowym, bardzo szybko znalazł się w redzone rywala. Tam dobra passa Lwów zakończyła się, po tym jak stracony fumble odzyskała agresywna defensywa Steelers. Na murawie pojawił się offense Zagłębia kierowany przez Jeffa Thompsona. „Flash” już w pierwszej akcji pokazał swoją niesamowitą szybkość, kiedy po świetnym biegu został zatrzymany zaledwie kilka jardów przed polem punktowym Lions. Zwinność i przyspieszenie po zmianie kierunku, to niewątpliwie największe atuty amerykańskiego gracza Steelers. Możemy spodziewać się wielu „hajlajtów” z jego akcjami i choć jako podający QB nie zachwycił aż tak bardzo, to z całą pewnością jest lepszym graczem niż Travis Taylor, który przed rokiem bronił barw ekipy z Zagłębia. W redzone przeciwnika, Steelers zagrali kilka różnorodnych akcji, a pierwsze przyłożenie zaliczył scramblujący Flash. Chwilę później gospodarze dołożyli dwa punkty za safety. Przewaga Zagłębia rosła, a Lions nie pomagali sobie kilkukrotnie fumblując piłkę. W ofensywie sporo było niedokładności, ale defense radził sobie momentami nieźle. Jeden z drive’ów Steelers przerwany został przechwytem po podaniu Jeffa Thompsona.

https://www.facebook.com/JFNfoto

Warto powiedzieć o personaliach. W składzie Steelers pokazało się aż 10 zawodników mających za sobą grę w Rebels. Trzej reprezentanci Polski: Zbyszek Szrejber, Michał Kołek i Artur Loncierz, a także: Arek Cieślok, Marek Stajer, Marek Białas, Tomek Kamiński, Maciej Wróbel, Tomasz Tyczyński i Łukasz Chrobok. Ogromna większość z nich przez lata stanowiła o sile ekipy z Katowic i bez cienia wątpliwości są sporym wzmocnieniem Zagłębia. W ofensywie z dobrej strony pokazał się Szrejber łapiąc kilka efektownych podań w tym jedno, które zamienił na 70cio jardową zdobycz dla swojej drużyny. W redzone często wykorzystywany był tight end, Marek Białas. Jedną z najładniejszych akcji pierwszej połowy wykonał Konrad Starczewski, który łamiąc kilka tackli wykonał 40 jardowy bieg na przyłożenie. Już po pierwszej połowie prowadzenie Steelers było bardzo wyraźne i sięgało 50 punktów. Lions, choć mieli niezłe momenty (nieodżałowany pierwszy drive), to nie potrafili znaleźć swojego rytmu, szczególnie w ofensywie. W drugiej części meczu na murawie pojawiło się sporo zmienników, a mecz bardzo się wyrównał. Atak Zagłębia prowadził Michał Kołek, który często biegał z piłką, co może być szokujące dla osób znających styl tego gracza z poprzednich sezonów. Lions zdołali zdobyć honorowe punkty (bieg Tomasza Olczka), a Steelers pokazali, że dzięki wzmocnieniom zza Brynicy głębia ich składu jest więcej niż zadowalająca. Warto odnotować, że w końcówce meczu za centrem Hutników stanął Michał Krzelowski i całkiem nieźle radził sobie z prowadzeniem ataku. Koordynator ofensywy z Zagłębia, Lonnie Hursey, ma więc problem bogactwa na pozycji rozgrywającego. Ciekawe jak rozłoży snapy pomiędzy zdecydowanie chętniej biegającego, niż podającego Thompsona, a także dwóch czołowych, polskich quarterbacków.

Mecz zakończył się bardzo wyraźnym zwycięstwem Zagłębia, 70-6 . Uprzedzam jednak wszystkich, którzy już chcieliby spisywać na straty Lions, lub też jednym tchem wymieniać Steelers razem z: Panthers, Seahawks i Eagles. Do startu sezonu Topligi został nieco ponad miesiąc, a Lions na kickoff PLFA1 poczekają aż dwa miesiące. To sporo czasu na korekty, leczenie drobnych urazów i szlifowanie formy. Wynik pokazuje pewien trend, którego byliśmy świadomi jeszcze przed pierwszym snapem. Steelers wzmocnili się, wydłużyli ławkę i mają niezłego importa. Czy to wystarczy, by powalczyć z najlepszymi?

Myślę, że nie tylko w moim przypadku start preseasonu w PLFA rozbudził na poważnie futbolowy głód. Przechadzając się do jednym i drugim sidelinie, rozmawiając z osobami tworzącymi futbolowy światek na Górnym Śląsku (które bardzo licznie stawiły się na meczu), można było poczuć zbliżający się kickoff PLFA 2014. Jeszcze tylko kilka tygodni…

Foto: Jean Francois Nicollet – https://www.facebook.com/JFNfoto

na zdjęciu: Zbyszek Szrejber (Zagłębie Steelers) i Maciej Niezgoda (Gliwice Lions)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Rozpoczynamy preseason

  1. qb1 pisze:

    ja pierd… znowu krzelowski ???? ile razy podał do przeciwnika ?

  2. Lauri pisze:

    @qb1

    ani razu ;) zaliczył dobre akcje biegowe i TD po ładnym podaniu.
    Osobiście się cieszę, że Krzelu wrócił..od przybytku głowa nie boli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


jeden + 5 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>