Podsumowanie sezonu PLFA 2 cz.3

Czas na publikację trzeciej i zarazem ostatniej części podsumowania drugoligowych rozgrywek w sezonie 2013. W pierwszych dwóch tekstach skupiłem się na zaskoczeniach, pozytywnych i negatywnych, na rewelacyjnych beniaminkach, a także na drużynach B, które zgodnie z przewidywaniami sporo namieszały. Ostatni odcinek poświęcony jest klubom, które w sumie wywalczyły w tym roku 20 zwycięstw (przy jedynie trzech porażkach) i w samym tylko sezonie regularnym były lepsze od przeciwników o ponad 500 punktów. W części trzeciej przeczytacie o trzech najlepszych drużynach (pomijając B teams) w PLFA 2 2013.

Saints Częstochowa - logoAby dobrze zrozumieć sytuację Saints Częstochowa, warto cofnąć się do ubiegłorocznych rozgrywek. Święci, są drużyną bardzo głodną zwycięstw po debiutanckim sezonie, w którym nie udało się wywalczyć żadnej wygranej. Przepracowują intensywnie okres przygotowawczy i po efektownym meczu pokonują Ravens z miejsca stając się jednym z faworytów grupy południowej. Mając na swoim koncie 3 zwycięstwa i porażkę z niepokonanymi Tytanami Lublin w przedostatnim meczu sezonu, po niesamowitej końcówce, wygrywają z Tychy Falcons, bardzo mocno zbliżając się do awansu do playoffs. Pozostaje jednak jeszcze jedna przeszkoda, a są nią rozkręcający się z meczu na mecz Devils B. Saints wyjeżdżają do Wrocławia gdzie, przy aplauzie zawodników Falcons, ulegają gospodarzom kończąc tym samym rozgrywki. Do półfinału wchodzą dzięki lepszemu bilansowi małych punktów Tychy, a reszta to już historia. Kolejny sezon Częstochowa rozpoczyna jeszcze mocniej nakręcona i zmotywowana. Cel jest jeden – awans. Drużynę wzmacnia amerykański trener Albert Hesskew i już od samego początku Saints dominują. Pokonują wyraźnie Broncos, Thunders i Pretorians grając spokojnie i, co istotne, dając mnóstwo snapów graczom nawet z głębokich rezerw. W czwartej kolejce Częstochowę odwiedza świeżo wzmocniona weteranami ekipa Devils B. Pełne trybuny, coin toss w wykonaniu Prezydenta miasta, niesamowita atmosfera, no i na koniec zwycięstwo Saints. Już po czterech kolejkach Święci są praktycznie pewni pierwszego miejsca w swojej grupie i zastanawiają się z kim przyjdzie im się zmierzyć w ćwierćfinale. Do końca sezonu regularnego zostają same relatywnie łatwe mecze i oczywiście nie ma mowy o niespodziankach. W starciach z Ravens i Silvers, Częstochowa zdobywa łącznie 80 punktów nie tracąc nawet jednego przyłożenia i dalej spokojnie ogrywa backupów. Niepokonani Saints bez większego wysiłku wygrywają grupę i… dowiadują się, że w ćwierćfinale trafią po raz kolejny na Devils B. Diabły drugi raz w sezonie odwiedzają Częstochowę, ale tym razem weterani są już dobrze wkomponowani w drużynę, a doświadczony sztab szkoleniowy wrocławskiej ekipy udowadnia, że potrafi wyciągać wnioski z porażek. Mecz dostarcza mnóstwo emocji, choć pierwsza połowa kończy się wynikiem 0 – 0. W trzeciej kwarcie Devils wychodzą na prowadzenie, a w ofensywne szyki Saints zaczyna wkradać się nerwowość, co generuje błędy i zabija kolejne szanse. Finalnie Wrocław zwycięża i awansuje dalej, a Częstochowie nie pozostaje nic innego jak przygotowywać się do kolejnego sezonu w PLFA2. Smutno kończy się genialny rok Świętych. Jedna porażka sprawia, że celu głównego na sezon 2013 nie udaje się zrealizować. Nie tylko ja ubolewam nad tym, że wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie Częstochowa znowu większość energii straci na „obijanie debiutantów” zamiast walczyć z równymi sobie w wyższej lidze. No cóż, taki system.

Sabercats Sopot - logoPo historii południowej czas na bardzo podobną tyle, że północną. Sabercats Sopot to ekipa, która przystępowała do sezonu z dwoma importowanymi zawodnikami mającymi za sobą grę w Topligowych Seahawks, a także z zagranicznym trenerem. Sezon 2012 był, co prawda, ich debiutanckim w rozgrywkach PLFA, jednak już wtedy prezentowali się świetnie wygrywając większość meczów. Ulegli jedynie Królewskim oraz Cougars, no i z bilansem 4 – 2 zakończyli rozgrywki nie awansując do playoffs. W sezonie 2013 w grupie północnej Królewskich zabrakło, a Sopot miał chrapkę nie tylko na wyjście ze swojej dywizji, ale również na realną walkę o PLFA 1. Co tu dużo mówić, ambicje były uzasadnione, choć porażka z Seahawks B w meczu inaugurującym rozgrywki z całą pewnością nieco je utemperowała. Rezerwy aktualnego jeszcze wtedy Mistrza Polski zepsuły trójmiejskiemu rywalowi efektowny początek sezonu i jak się miało okazać, był to mecz, który zadecydował o pierwszym miejscu w grupie. Po „prztyczku w nos” na dzień dobry Sabercats byli mocno zmotywowani. Ich kolejne wyniki i niesamowite osiągnięcia ataku kierowanego przez Luke’a Zetazate jedynie potwierdzają ten obraz. Cztery kolejne mecze zakończone zostały wysokimi zwycięstwami Sopotu, a w każdym z nich Sabercats zdobywali więcej niż 40 punktów. Szczególnie zadowalające było z pewnością czerwcowe zwycięstwo u siebie w starciu z Cougars. Po pięciu meczach ekipa z trójmiasta dysponująca statystycznie najlepszą ofensywą w lidze miała bilans 4 – 1. W ostatniej kolejce czekali jednak zdeterminowani Toruń Angels, a dodatkowej dramaturgii dodawał fakt, że ewentualna porażka Aniołów definitywnie kończyła ich sezon. Emocjonujący mecz zakończył się jednak 5 punktowym zwycięstwem Sopotu, a klub zajął drugie miejsce na północy mając identyczny bilans jak jedyny team, z którym przegrał bezpośredni mecz, czyli Seahawks B Gdynia. Los chciał, że okazja do rewanżu przyszła bardzo szybko i w ćwierćfinale mieliśmy powtórkę z rozgrywki, a nadmorscy kibice dostali drugą w sezonie szansę obejrzenia derbów trójmiasta. Samo spotkanie, rozgrywane nietypowo w piątkowy wieczór, ułożyło się bardzo dobrze dla ekipy z Gdyni, która w drugiej kwarcie wypracowała sobie przewagę aż trzech touchdownów. Sabercats po zmianie stron próbowali walczyć, ale finalnie drugi raz z rzędu musieli uznać wyższość Seahawks i gwizdek kończący mecz był zarazem ich ostatnim w sezonie. Podobnie jak w przypadku Saints, jedyną ekipą z jaką przegrywali była drużyna rezerw Topligowego potentata. Ktoś może powiedzieć, że skoro nie potrafili wygrać z drużyną B to nie zasłużyli na awans, ale patrząc na to z innej perspektywy warto zastanowić się nad faktem, czy jest sens, aby team z obcokrajowcami składzie, prowadzony dodatkowo przez zagranicznego szkoleniowca kolejny sezon z rzędu upokarzał młodsze drużyny wygrywając z nimi jak w tym roku z Griffons, 76 – 0. W mojej opinii miejsce zarówno Sabercats, jak i Saints nie tylko sportowo, ale przede wszystkim organizacyjnie są już w wyższej lidze i będę bardzo zawiedziony widząc te drużyny w drugoligowej stawce na starcie przyszłorocznych rozgrywek.

Królewscy Warszawa - logoUbiegłoroczny debiut Królewskich Warszawa był więcej niż okazały. Drużyna szturmem wzięła grupę północną nie zostawiając przeciwnikom najmniejszych złudzeń co do swojej siły. W sześciu meczach straciła ledwie cztery przyłożenia, a w czterech zwyciężyła „do zera”. W ostatnich dwóch spotkaniach sezonu PLFA 2 2012 Królewscy zdobyli 92 punkty nie tracąc żadnego. Ich dominacja była tak potężna, że nie chciałbym być w ich skórze po tym, co spotkało ich w meczu półfinałowym. Meczu, dodajmy, który miał być jedynie formalnością na bezbolesnej drodze do PLFA 1. 23 września 2012 na półfinał do Warszawy przybyli Tychy Falcons, którzy rzutem na taśmę, dzięki korzystnym rozstrzygnięciom w innych meczach wywalczyli awans do playoffs. Królewscy po nadspodziewanie łatwym sezonie na playoffs czekali ponad miesiąc i… już po pierwszej kwarcie przegrywali dwoma przyłożeniami. Próbowali walczyć, ale z kwarty na kwartę było coraz gorzej i po eksplozji ofensywnej w ostatniej części gry Sokoły zwyciężyły 57 – 14. Oczywiście dzięki zwycięstwu Tychy wywalczyły awans do PLFA 1. „Zimny prysznic”, „rzeź niewiniątek”, bardzo trudno znaleźć określenie, którym można by dobrze sportretować stan klubu tracącego w najważniejszym momencie ponad 50 punktów, podczas gdy przez cały sezon stracił ich ledwie 27. Królewscy dostali lekcję pokory i wyciągnęli z niej wnioski. Drużyna, która przystąpiła do rozgrywek PLFA 2 2013 była twardsza pod każdym względem, fizycznie, psychicznie… Zresztą wyniki mówią same za siebie. W trzech pierwszych meczach nowego sezonu nie straciła punktu i dopiero w czwartym, podejmując groźnych BEagles, dała sobie wbić pierwszy, nawet nie touchdown, a field goal. Piąty mecz, przeciwko Spartans B, to kolejny popis zakończony klubowym rekordem ofensywnym (61pkt), no i oczywiście, kolejnym zerem na tyłu. Ostatnie starcie sezonu zasadniczego było dla Królewskich już tylko formalnością i tam Warszawa popsuła sobie nieco statystyki tracąc na rzecz Olsztyn Lakers aż 22 punkty. Oczywiście mimo to, o oddaniu przeciwnikowi wygranej nie mogło być mowy. Schody zaczęły się w ćwierćfinałach. Przed rokiem Królewscy bez większych problemów poradzili sobie z Cougars, ale tym razem do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. Drużyna ze Szczecina postawiła faworyzowanym Królewskim bardzo twarde warunki, ale ci, w końcówce zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W półfinale było już o wiele łatwiej. Pabianicki zwycięzca pary Wilki vs. Pretorians wygrywał co prawda po bardzo defensywnej pierwszej połowie, ale po zmianie stron Królewscy szybko odzyskali inicjatywę. Zmieniający się rezultat wielkiego finału PLFA 2 był z uwagą śledzony przez wszystkich, nie tylko po to by dowiedzieć się kto zwycięży, ale chyba przede wszystkim dlatego, aby przekonać się, czy można pokonać drużyny B. Rezerwy Devils Wrocław wyeliminowały wcześniej faworyzowanych Saints Częstochowa, a później pogromcę Sabercats Sopot, ekipę Seahawks B Gdynia. Paradoksalnie, w opinii wielu osób ze środowiska futbolowego to właśnie Diabły, a nie niepokonani Królewscy byli faworytem finału. O zwycięstwie ekipy ze stolicy zadecydowało wiele czynników, o czym warto przekonać się na własne oczy. Królewscy pokonując pięcioma punktami Devils B zaliczyli perfekcyjny sezon i w pełni zasłużenie awansowali do PLFA 1. Drużyna, która przed rokiem niemal całkowicie posypała się w meczu z Falcons, tym razem była gotowa na zwycięstwo nie tylko fizycznie i taktycznie, ale przede wszystkim mentalnie. To był sezon marzenie dla Królewskich Warszawa. Teraz przed nimi nowe wyzwania związane z rywalizacją z mocniejszymi przeciwnikami i jestem bardzo ciekawy, czy team, który w całej swojej historii przegrał ledwie jeden mecz, będzie dalej dominować, tak jak to miało miejsce w znakomitym sezonie 2013.

Jeśli przegapiliście którąś z poprzednich części podsumowania sezonu PLFA 2, to odsyłacze do właściwych tekstów znajdziecie poniżej:

część 1część 2

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


× dziewięć = 45

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>