…panie sędzio, w plecy było!!!

Futbolowy światek obiegła wczoraj informacja o zmianach w Wydziale Sędziowskim Polskiego Związku Futbolu Amerykańskiego. Wieloletniego przewodniczącego, Krzysztofa Walentynowicza, na stanowisku szefa wydziału zastąpił Wojciech Ratajczak. Życząc wszystkiego dobrego nowemu przewodniczącemu warto przypomnieć sobie archiwalny wywiad jaki przeprowadziłem z Krzysztofem Walentynowiczem do majowego numeru magazynu Extra Point.

wydział sędziowski - logoUmiejętność chłodnej oceny sytuacji, nieuleganie emocjom, oraz pełen profesjonalizm, to atrybuty w pełni oddające charakter przewodniczącego Wydziału Sędziowskiego PZFA, Krzysztofa Walentynowicza. W wywiadzie udzielonym Dawidowi Białemu opowiada o życiu sędziego w Polsce, przygotowaniach do meczów, a także o… swoim przyłożeniu w barwach Łódzkich Torped.

Jakie cechy powinien posiadać sędzia idealny?

Nie ma sędziów idealnych.

A zatem najbliższy ideałowi…

Bardzo podobało mi się stwierdzenie sędziego z NCAA z konferencji Big 12, Scotta Novaka, który powiedział, że sędzia, który „wysędziował” idealny mecz powinien odejść na emeryturę. Dlatego też uważam, że podstawową i najważniejszą cechą jest chęć do nieustannego samodoskonalenia się i rozwoju, analizowania swojej postawy i wyciągania wniosków.

Nie uwierzę, że to wszystko.

Jeszcze pokora i gruboskórność. Z jednej strony ogromną większość z nas charakteryzuje skromność. W końcu, to nie my jesteśmy gwiazdorami na boisku, a z drugiej – odporność na presję ze strony trenerów, zawodników oraz publiczności.

Czy jest jakiś sędzia, którego szczególnie podziwiasz, i który zbliża się do tego ideału?

To trudne pytanie. Nie mam jednego, konkretnego wzoru. Jest wielu sędziów, których lubię obserwować i na których zwracam szczególną uwagę. Drobne gesty, sposób przedstawiania niektórych rzeczy na boisku. Na pewno lubię Terry’ego McAulaya z NFL za jego spokój, który zauważymy, u niego w trakcie meczu. Lubię doświadczonego Walta Andersona za jego konsekwencję, choć czytałem, że zawodnicy NFL nie przepadają za nim, być może ze względu na jego szorstkość. Wielokrotnie zdarzały się sytuacje, kiedy Anderson rzucał flagę za rzadko spotykany faul, czym oczywiście narażał się na protesty. Później powtórki pokazywały wyraźnie, że miał rację. Jeśli chodzi o poziom uniwersytecki to wspomniany Scott Novak, a także Bill Lemonnier, goszczący ostatnio w Polsce. Gdy spojrzymy na jakiekolwiek jego zdjęcie meczowe, zauważymy zawsze poważną twarz, z której emanuje stoicki spokój. Pomyślałem sobie, że mnie również wiele osób zarzuca, że nie uśmiecham się na meczach. To naprawdę trudno robić będąc maksymalnie skoncentrowanym na swojej pracy.

Jak ważny jest wizerunek sędziego?

Wszystkim nowym sędziom zawsze powtarzam, że niczym nie wymażesz pierwszego wrażenia. Przyjeżdżasz na mecz, wysiadasz z samochodu, spotykasz trenerów i zawodników, pojawiają się pierwsze spojrzenia i już masz przyczepioną „łatkę” z ich strony. Wyobraźmy sobie sytuację, że sędzia wygląda niechlujnie. Niewyprasowana koszula, plamy z błota na czapce, to elementy, które sprawiają, że momentalnie kredyt zaufania do takiej osoby spada. Poza tym sędziujemy mecze, gdzie występują prawdziwi atleci i uważam, że powinniśmy również prezentować jakąś tam sprawność fizyczną. Znacznie łatwiej jest znaleźć nić porozumienia z zawodnikiem na boisku, jeżeli on, jako sportowiec rozmawia z kimś, kto również prezentuje atletyczną sylwetkę.

Ed Hochuli jest tutaj znakomitym przykładem na potwierdzenie Twojej tezy. Ale to nie wszystko. Kreowanie wizerunku sędziego wychodzi daleko poza boisko. Dress code, zakaz wypowiadania się w Internecie na tematy futbolowe, niezwiązane bezpośrednio z interpretacją przepisów. Osoby decydujące się na karierę sędziego muszą się z tymi ograniczeniami pogodzić…

Są pewne z góry narzucone reguły, które gdzieś tam ewoluowały od samego początku naszej działalności. Czujemy, że obrany kierunek zmian jest słuszny i nowi sędziowie muszą się z tym pogodzić. Są to tematy, które poruszamy na szkoleniach sędziowskich. Mnie nikt nie zobaczy w koszulce żadnej z drużyn PLFA. Nie można być jednocześnie fanem i sędzią. Jeśli ktoś decyduje się na przywdzianie sędziowskiego uniformu coś musi poświęcić.

Czy te ograniczenia dotyczą również kibicowaniu NFL?

Bez przesady. Oczywiście mam swoją ulubioną drużynę NFL, ale na meczu PLFA nie pojawię się w jerseyu z jej logo. Inna sprawa, że w ostatnich kilku latach sędziowanie miało duży wpływ na sposób, w jaki oglądam mecze. Coraz częściej przyglądam się pracy i reakcjom sędziów, mniejszą uwagę zwracając na konkretnych zawodników.

Czy potrafisz przypomnieć sobie moment, kiedy zaczęła się Twoja pasja? Jak zdobyłeś wiedzę na temat sędziowania?

Nie potrafię. Czy to był jakiś film, czy reportaż, nie wiem. Pierwsze informacje o futbolu czerpałem z corocznych obszernych artykułów publikowanych przy okazji Super Bowl w… Super Expressie.

Szczegółowych zasad gry raczej próżno było tam szukać…

Oczywiście najważniejsze były zawsze informacje o Sebastianie Janikowskim, nawet jeśli jego drużyna w finale akurat nie grała. Mimo całej ograniczoności artykułów można było w nich znaleźć informacje dotyczące m.in. zasady czterech prób i innych podstawowych przepisów. Jak na tamte czasy było to dość dużo. Później, kiedy udało mi się znaleźć, już w Internecie całość przepisów NCAA mogłem w pełni zaspokoić swój głód wiedzy.

Wkrótce okazało się, że w kraju, poza Tobą, są również inne osoby zakręcone na punkcie futbolu.

Wszystko zaczęło się od niedużej grupki osób, do której dołączyłem za pośrednictwem Internetu. Znany większości z pseudonimu AnDRE, Polak mieszkający na stałe w Stanach, udostępniał nam w trakcie oglądania mecze, podczas których prowadzone były futbolowe dyskusje. Później z jego inicjatywy powstało forum, skupiające pierwszych fanów z całego kraju. Tam też zaczęły się pojawiać pierwsze, mniej lub bardziej zaawansowane, pytania, i tak jakoś wyszło, że w dużej mierze to ja zacząłem odpowiedzi na te pytania w różnych zakątkach sieci wyszukiwać.

Czy kiedykolwiek grałeś, czy nie kusiło Cię, by wyjść na boisko w padzie?

W latach 2006 – 2007 byłem jedną z osób współtworzących Torpedy Łódź. Szczególnie miło wspominam jeden z pierwszych sparingów, jakie rozegraliśmy. Formuła 8 na 8, a naszym przeciwnikiem były Mustangi z Płocka. Udało mi się być autorem pierwszego przyłożenia w tym meczu.

Na jakiej pozycji występowałeś?

Ciężko wskazać konkretną pozycję. Zawsze chciałem grać w obronie, a był to czas kiedy drużyna dopiero się tworzyła i grało się wymiennie w każdym miejscu na boisku. Zdarzało mi się być w linii ofensywnej, i jako running back. Pojawiałem się również na pozycji linebackera, a wspomniane przyłożenie zdobyłem jako defensive end przechwytując podanie przeciwnika.

Mimo wszystko zdecydowałeś się na zakończenie zawodniczej przygody z futbolem…

Dalej mam swój kask i pady w domu. To są rzeczy, których na pewno nigdy się nie pozbędę. Natomiast w tamtym czasie Torpedy nie były gotowe na granie w lidze, a ja sędziując każdy weekend spędzałem poza domem. To mocno ograniczało moje treningi. W pewnym momencie musiałem podjąć decyzję, a biorąc pod uwagę, że i sędziowanie, i grę traktowałem poważnie, nie było mowy o robieniu czegoś na „pół gwizdka”. Wpływ na finalną decyzję miało też z całą pewnością odejście Bartka Rychtanka, z którym rozpoczynałem treningi. Mimo tych wydarzeń sprzed kilku lat czasem korci mnie by jeszcze kiedyś założyć pady…

Może warto byłoby stworzyć „drużynę sędziów”?

Gdzieś tam chodzi mi po głowie podobny pomysł. Widziałbym taki zespół kiedyś w przyszłości w rozgrywkach np. PLFA 8.

Tylko, kto by wtedy sędziował?

Żeby nie było żadnych wątpliwości i kontrowersji musielibyśmy chyba ściągać zagraniczne wsparcie.

Ile „meczów z gwizdkiem” masz już za sobą? Zapewne, jak większość sędziów, prowadzisz swego rodzaju statystykę i wykaz tych wszystkich spotkań?

Nie prowadzę konkretnego wykazu, ale śledzę ilość – na chwilę obecną mój numer to 233 spotkania.(przyp. aut. wywiad przeprowadzany był w połowie kwietnia br.)

Z takim bagażem doświadczenia miałeś chyba okazję sędziować na każdej pozycji. Która jest tą ulubioną? Ta z największą władzą, czyli Referee, czy może któraś z pozostałych?

Dawniej sędziowałem głównie, jako Referee i Umpire, dzisiaj, jeśli tylko mam okazję bardzo lubię pozycje dystansowe, czyli Field Jugde, ewentualnie Back Judge. Praca na nich może być bardzo dynamiczna zwłaszcza, jeśli na boisku znajdują się szybcy skrzydłowi, jak np. Mark Philmore oraz oczywiście rozgrywający, obsługujący ich dokładnym, dalekim podaniem.

Czy pamiętasz mecz, w którym debiutowałeś?

Rok 2006, Powerbowl, Devils vs Kozły. W skrócie totalny chaos. Nie byłem w stanie zapisać fauli, bo już zaczynała się kolejna akcja. Zresztą chyba łatwiej byłoby mi wymienić akcje z tego meczu, w których nie rzucaliśmy flag. Praktycznie podczas każdej akcji, nad murawą robiło się żółto i za komentarz niech wystarczy fakt, iż mecz trwał tak długo, że z powodu zapadającego zmroku musieliśmy go przerwać.

Debiut zagraniczny?…

Niemal trzy lata po polskim, w lutym 2009 roku. Wtedy to miałem okazję sędziować dwa mecze ligi uniwersyteckiej w Wielkiej Brytanii. Problemy, jakie napotkałem różniły się od tych sprzed kilku lat. Musiałem odnaleźć się w nowym środowisku, gdzie nie wiedziałem, czego się spodziewać po zupełnie nieznanych mi zawodnikach i trenerach. Choć nie narzekam na swój angielski, to przymus szybkiego porozumiewania się w tym języku na początku sprawiał mi pewną trudność. Druga kwestia to fakt, że w brytyjskiej lidze uniwersyteckiej grają młodzi zawodnicy bez wielkiego doświadczenia, co sprawia, że relatywnie częściej zdarzają się na boisku nietypowe sytuacje. Szczególnie w porównaniu do „dorosłych” lig narodowych.

Czy przygotowanie do meczu za granicą różni się od przygotowań do meczów krajowych?

Sędziowałem za granicą blisko 20 meczów i nie widzę jakichś znaczących różnic. Nasze przygotowanie, czyli tak zwany pregame jest takie samo jak na całym świecie. W NFL i NCAA jest on być może nieco inny, gdyż sędziowie przylatują na miejsce spotkania dzień przed meczem, a przede wszystkim sędziują w jednym składzie cały sezon. My staramy się głównie „zgrać”ze sobą i przygotować na potencjalne nietypowe sytuacje. Sędziowanie jest jak puzzle, gdzie każdy sędzia to kawałek układanki, którą razem musimy złożyć.

Najtrudniejszy moment w karierze sędziowskiej…

W półfinale PLFA z roku 2008 grali Eagles i The Crew. Pamiętam, że w pierwszej połowie zdarzył mi się gwizdek w momencie, kiedy piłka była niczyja. Oczywiście przerwał on akcję, a chwilę później drużyna The Crew odzyskała piłkę. Szans na punkty z tej akcji, co prawda nie mieli, ale znaleźliby się w ataku mając posiadanie na połowie przeciwnika. Nie ukrywam, że ten błąd był dla mnie dość nieprzyjemny. Na domiar złego, w dalszej części meczu, inny sędzia zaliczył podobną wpadkę i też pospieszył się z gwizdkiem. Bardzo długo ta cała sytuacja siedziała w mojej głowie sprawiając, że trudno było mi odzyskać koncentrację i pozbyć się tego balastu, który, nie ukrywam, ciążył mi jeszcze jakiś czas.

Załóżmy, że podobna sytuacja przydarzyłaby Ci się dzisiaj. Przeżycia byłyby podobne?

Szczerze mówiąc całą sytuację pozostawiłem w przeszłości. Po tamtym wydarzeniu nauczyłem się, że myślenie o błędach działa jak efekt domino – powoduje kolejne. Trzeba pstryknąć palcami, zapomnieć, oddzielić grubą kreską i skupić się na możliwie najlepszym wykonywaniu swoich obowiązków do końca meczu. Gdyby teraz zdarzyło mi się coś podobnego, to na pewno myślałbym o tym, ale dopiero po końcowym gwizdku, np. w drodze do domu. Trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że niestety, nie jesteśmy jeszcze na etapie powtórek z trzydziestu kamer uzyskiwanych po kilku sekundach. Nie ma mowy o challenge’ach, a każdy kolejny mecz to nowe źródło trudnych do zinterpretowania sytuacji…

Najprzyjemniejsze chwile…

Było kilka takich meczów, zwłaszcza dwa mecze na odbywających się w Teksasie mistrzostwach świata juniorów. Pierwszy to mecz otwarcia USA przeciwko Amerykańskiemu Samoa. Targały mną niesamowite emocje, ale gdy tylko piłka poszybowała w górę po pierwszym wykopie, byłem skoncentrowany wyłącznie na meczu. Pamiętam, że już pierwszy kickoff amerykanie zamienili na przyłożenie, a ja mimo szybkości zawodników przez całą akcją miałem idealną pozycję docierając na linię punktową przed zawodnikiem z piłką. To dodało mi ogromnej pewności siebie i w zasadzie ustawiło cały mecz. Zresztą to było najbardziej intensywne spotkanie w mojej dotychczasowej karierze i już przy pierwszym timeoucie byłem zlany potem. Doświadczeni amerykańscy sędziowie pomagający w tym spotkaniu na linii bocznej, przy obsłudze łańcucha, mieli ze mnie niezły ubaw, a całą sytuację skomentowali mówiąc, że widziałem jeszcze mało futbolu. Drugie spotkanie to mecz finałowy pomiędzy USA a Kanadą. Adrenalina ponownie była bardzo duża, a sam mecz bardzo zacięty.

Sędziowałeś każdy Superfinał PLFA z wyjątkiem ostatniego, rozgrywanego na Stadionie Narodowym

Podczas VII Superfinału zajmowałem się przygotowaniem składu sędziowskiego bezpośrednio przed meczem. Chciałem tym razem podzielić się z innymi sędziami wyróżnieniem, jakim jest sędziowanie finału. Swoją obecność ograniczyłem więc do bycia obserwatorem.

Za to można było zobaczyć Cię z gwizdkiem podczas finału EFL będącej odpowiednikiem klubowej Ligi Mistrzów.

Zeszły rok był dla mnie wyjątkowy i bardzo się cieszę, że miałem okazję sędziować EuroBowl, który rozgrywany był 2 tygodnie po moim powrocie z juniorskich mistrz świata w Austin.

Jest szansa, że ktoś z Polski zostanie sędzią w NCAA lub NFL?

Wszystko zależy od konkretnego człowieka, tego, co będzie prezentował i jak będzie sobie radził. To nie jest tak, że np. liga NCAA jest zamknięta dla sędziów spoza Stanów. W ogromnej większości sędziują w niej Amerykanie, z tego prostego powodu, że są na miejscu, tam mieszkają i przebywają na stałe, znając panujące realia. Uważam jednak, że jeśli tylko ktoś będzie wystarczająco dobry supervisorzy z NCAA lub NFL nie pominą takiej osoby. Szansa więc na pewno jest. Ale dużo pracy w Polsce jeszcze przed nami.

Widać jednak ogromny postęp na przestrzeni tych kilku lat. Jesteś przewodniczącym WS PZFA, który powstał dzięki Tobie.

To była zwariowana robota. Na początku, w 2006 roku mieliśmy siedmiu sędziów, więc danego dnia rozgrywano wyłącznie jedno spotkanie. W praktyce wyglądało to tak, że trójka sędziów gwizdała na wszystkich meczach, a do tej trójki, spośród pozostałych, dobieraliśmy tych, którzy akurat mieli czas. Teraz, po siedmiu latach, mamy czterdziestu sędziów.

Ile dzisiaj meczów możecie obsadzić zachowując gwarancję dobrego poziomu?

Prowadzimy ostrą selekcję, jeśli chodzi o dopuszczanie osób do sędziowania na pozycji sędziego głównego, który w meczu jest „twarzą” całego wydziału. Jeśli chodzi o Topligę dysponujemy siedmioma osobami, które są uprawnione do prowadzenia meczu jako Referee. Na niższych poziomach rozgrywkowych jest tych osób odpowiednio więcej i generalnie bez większego problemu liga może organizować cztery, pięć spotkań dziennie i nawet do dziesięciu w weekend. Jako Wydział Sędziowski jesteśmy na to organizacyjnie przygotowani, co nie zmienia faktu, że rokrocznie zwiększająca się liczba drużyn w ligach lekko nas przeraża, chociaż rozwój futbolu –bardzo cieszy.

Wraz z liczbą drużyn rośnie jednak także liczba najmłodszych adeptów sędziowskiego fachu…

Rośnie choć niewspółmiernie. W tym roku zainteresowanie szkoleniami było bardzo duże. Nie popadamy jednak w zbyt wielki optymizm, gdyż zawsze część ludzi rezygnuje. Na boiskach najniższych lig zobaczymy w tym sezonie 14 nowych sędziów, czyli połowę z tych, którzy poważnie interesowali się szkoleniami. Pojawia się też coraz więcej pań. W tym sezonie aż cztery ukończyły szkolenie, co razem z trzema bardziej doświadczonymi koleżankami daje w sumie siedem kobiet, które zobaczymy na boiskach PLFA.

Jak udaje Ci się łączyć sędziowanie z życiem prywatnym oraz zawodowym?

Pracując w straży pożarnej mam dosyć specyficzny system zmian. Dyżur trwa pełne 24 godziny, po czym mam 48 godzin wolnego do kolejnej służby, więc bez problemu znajduję czas na ogarnięcie sędziowskich obowiązków. Moja druga połówka również jest dla mnie bardzo wyrozumiała, więc udaje się wszystko ładnie „pochytać”.

Udało Ci się także, ku radości ludzi związanych z futbolem, znaleźć czas na przetłumaczenie przepisów tej gry na język polski. Nie wszyscy wiedzą, że te blisko 150 stron drobnym druczkiem to Twoje dzieło.

Tłumaczenie zasad rozpocząłem dość dawno temu, bo jeszcze w 2006 roku, a pomagał mi świętej pamięci Bartek Rychtanek. Wszystko zajmowało miejsce gdzieś tam na twardych dyskach i cieszę się, że udało mi się w końcu zmobilizować i doprowadzić temat do końca. Zdaję sobie sprawę z faktu, że nie jest to jeszcze idealne tłumaczenie i w jakimś stopniu będzie wymagało dopracowania, ale cieszę się, że jest. Wśród samych sędziów gdy widzę, że choć jedna osoba znacząco poprawiła wynik swojego testu przedsezonowego, to jest to dla mnie wyznacznik, że było warto.

Według tych przepisów gra się w NCAA. Dlaczego nie wybraliśmy przepisów NFL? W końcu większość z nas poznała futbol oglądając najbardziej prestiżowe rozgrywki USA, a różnice choć nie aż tak wielkie, mogą wprowadzać zamieszanie.

Pierwszy i najważniejszy powód to taki, że cała Europa gra według przepisów NCAA i Europejska Federacja raczej nie byłaby zachwycona gdybyśmy wybili się z tego trendu. Drugi wynika z faktu, że przez wiele lat dokładne przepisy NFL były niedostępne szerokiemu odbiorcy, a wszelkie prośby o ich udostępnienie były oddalane. Ten stan rzecz zmienił się dopiero przed bodajże dwoma laty. Przepisy NCAA zawsze można było ściągnąć w pliku pdf i między innymi, dlatego praktycznie wszystkie amatorskie ligi na całym świecie grają zgodnie z ich wykładnią.

Jak oceniasz dzisiejszy poziom sędziowania w Polsce?

Wciąż wiele pracy przed nami, ale niech za aktualny poziom sędziowania świadczy fakt, że polski sędzia prowadził finał europejskich rozgrywek klubowych, finał juniorskich mistrzostw świata, a polscy sędziowie zapraszani są do sędziowania w wielu rozgrywkach w innych krajach. Jednak mogę zapewnić, że nie spoczywamy na lurach.

Jak oceniasz zatem wiedzę na temat przepisów wśród trenerów i zawodników w Polsce?

Generalnie jest ona na podobnym poziomie, jak wiedza trenerów i zawodników na świecie. Dodać muszę, że w większości przypadków, co akurat nie jest zarzutem, jest daleko w tyle za wiedzą sędziów.

Czy możesz przytoczyć jakąś kontrowersyjną sytuację, która wywołała wielkie emocje drużyny, a po jakimś czasie okazywało się, że oburzenie było nieuzasadnione i wynikało po prostu z niewiedzy?

Na pewno trener oraz zawodnicy każdą sytuację oceniają z własnej perspektywy i w zależności od tego, jak przebiega mecz, która to jest kwarta i jaki jest wynik to postrzeganie może się zmieniać. Wiele razy zdarza się, że akcja dzieje się po drugiej stronie boiska, 50 jardów od trenera, a on i tak uważa, że lepiej widzi sytuację niż sędzia oddalony o 5, czy 10 jardów. Nie twierdzę, że obiekcje trenerów zawsze pozbawione są racji, bo my również popełniamy błędy. Trzeba jednak wziąć poprawkę na wspomniany przeze mnie fakt, że trener zawsze patrzy przez pryzmat ewentualnej korzyści dla swojej drużyny. Nigdy nie zdarzyło nam się, żeby do wydziału w środku tygodnia wpłynął nawet nieoficjalny mail, mówiący o tym, że szkoleniowiec drużyny obejrzał nagranie na spokojnie i przyznaje się do swojego błędu, jednocześnie przyznając nam rację. Oczywiście wielokrotnie analizujemy te nagrania i dobrze wiemy, kiedy nasze rozstrzygnięcia były słuszne, a kiedy popełniliśmy błąd.

Zdarzają się w PLFA mecze, w których aż roi się od flag. Za co drużyny karane są najczęściej?

Trudno byłoby przytoczyć statystykę mówiącą, że w Polsce częściej blokuje się w plecy, a w Szwecji zawodnicy chętniej wykonują przytrzymywanie. Pod tym względem na całym świecie jest podobnie. W każdym meczu znacząca ilość fauli ma związek z linią rozpoczęcia akcji. O falstart i offside bardzo łatwo i tu gwiżdżemy z reguły najczęściej.

Panie sędzio, w plecy było!”. To chyba najczęściej słyszane przez sędziów zdanie podczas meczu…

Chyba nawet częściej niż to, że ktoś był przytrzymywany. Natomiast pamiętam, że kilka razy zdarzyła mi się sytuacja, w której zawodnik bardzo narzekał, że był pchnięty w plecy. Specjalnie przyglądałem się temu później na nagraniu i nikt go nawet nie dotknął. Z reguły jeśli zawodnik nie widzi skąd został pchnięty interpretuje to, jako blok w plecy. Nie zawsze ma rację, co pokazują nagrania z meczów.

Gdybyś miał podzielić się z zawodnikami spostrzeżeniem lub radą mogącą pozytywnie wpłynąć na poprawę wzajemnych relacji – o czym byś powiedział?

Tak jak w każdych relacjach, jeśli podchodzi się do człowieka i rozmawia z nim spokojnie, taka wiadomość znacznie łatwiej zostanie przyjęta niż przekaz wypowiadany krzykiem. A jeśli chodzi o radę dla zawodników to jest ona bardzo prosta: sędziowie robią swoje i należy pozwolić im robić swoje. Jesteśmy zawsze otwarci na wszelkie sygnały od zawodników, bo nie jesteśmy w stanie wszystkiego zobaczyć. Kiedyś jeden zawodnik zwrócił mi uwagę, że był pchnięty w kratkę kasku. Przyjrzałem mu się baczniej w kolejnych akcjach i faktycznie tak było. Tak więc niejednokrotnie właśnie zawodnicy są jednym z najważniejszych źródeł informacji dla nas. Muszą sobie jednak zdawać sprawę z faktu, że nie zmienimy naszych decyzji pod wpływem emocji. Zamiast tracić energię na skupianie się na sędziach, lepiej aby skupili się na grze. To wyjdzie na dobre wszystkim, w szczególności jakości widowiska, a to przecież dla wszystkich najważniejsze.

Metryczka:

Krzysztof Walentynowicz ur. 1983

przewodniczący Wydziału Sędziowskiego PZFA

debiut sędziowski – 2006 r.

sędzia EFAF od 2009 r.

sędzia IFAF od 2012 r.

ponad 250 sędziowanych meczów w tym ok. 20 poza Polską w  lidze brytyjskiej, austriackiej, czeskiej i włoskiej, a także rozgrywkach amerykańskich szkół średnich.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


dwa × 6 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>