NFL po sezonie

Przed czterema miesiącami, na kilka chwil przed startem sezonu NFL opublikowałem na blogu moje prognozy dotyczące rozpoczynających się rozgrywek. Obserwując przez 17 tygodni futbolową rywalizację za oceanem prawie zapomniałem o swoich przepowiedniach. W oczekiwaniu na wildcard weekend postanowiłem odświeżyć te „zaprzeszłe” produkcje i zobaczyć czy mam papiery na bycie futbolowym Nostradamusem.

NFL logoPodsumowanie warto rozpocząć od kluczowych cyferek. Skutecznie trafiłem 8 z 12 drużyn, które awansowały do playoffs. Ta liczba mogła spokojnie wzrosnąć do 10, gdyż dwa typowane przeze mnie teamy straciły swoje szanse przegrywając najważniejsze mecze w ostatniej kolejce sezonu. Udało mi się dobrze wytypować 5 zwycięzców dywizji. Generalnie, kiedy dzisiaj, po kilku miesiącach czytam swoje prognozy jestem całkiem zadowolony. Choć w kilku przypadkach pomyliłem się tragicznie, to większość przewidywań sprawdziła się i na pewno zdecyduję się na publikację podobnych tekstów również przed startem kolejnego sezonu.

Najgorsza prognoza

Tak, przyznaję. Nie byłem obiektywny. Wiele znaków na niebie i ziemi wskazywało na to, że Houston Texans nie będą walczyć o mistrzostwo. Wiara w dobre zdrowie Ariana Fostera nie była oparta na solidnym fundamencie, a opieranie mistrzowskich aspiracji na ramieniu Matta Shauba, też nie brzmi specjalnie przekonująco. Przyznaję, że typując Texans na zwycięzcę swojej dywizji nieco przeszarżowałem. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że bez względu na to kogo wybiorą ze swoim pierwszym numerem w drafcie, to w przyszłym sezonie również będę widział ich w gronie największych faworytów. ;)

Runner-up. Chyba nie tylko mnie, bardzo rozczarowali Washington Redskins. Typowałem ich na zwycięzców dywizji, a tymczasem po bardzo słabym starcie zaliczyli tragiczny sezon. Wracający po kontuzji Robert Griffin długo otrząsał się ze rdzy, a kiedy wydawało się, że już gra na swoim poziomie to przytrafiały mu się nie do końca zrozumiałe wpadki. Jak się skończyło wszyscy wiemy, a Redskins są obok Texans największym rozczarowaniem sezonu.

Najtrafniejsza prognoza

Wiele osób krytykowało moje typowanie wieszczące zjazd doświadczonych Falcons w krainę ligowego średniactwa. Choć bardzo lubię ekipę z Atlanty, to z trafności tej prognozy jestem szczególnie dumny. Opieranie drużyny na zbyt dużej ilości weteranów, w niesamowicie fizycznych ligach zawodowych za oceanem, bardzo często okazuje się strzałem w stopę. Żeby nie szukać zbyt daleko polecam tegoroczne osiągnięcia Brooklyn Nets w NBA. Wracając do futbolu, to przyznaję, że swoją cegiełkę do finalnego bilansu Falcons dołożyły kontuzje. Steven Jackson nie był tym graczem, którego znamy i pamiętamy z Rams, a chyba największym ciosem dla drużyny był uraz jaki przytrafił się Julio Jonesowi. Jedna z niewielu gwiazd młodego pokolenia nieszczęśliwie zakończyła sezon i tym samym nadzieje Atlanty na dobry wynik. Zobaczymy jak wyjdzie im rebuilding.

Runner-up. Tutaj decyduje się na dwa kluby, które łączy postać Josha Freemana. Tampa Bay Buccaneers i Minnesota Vikings zaliczyli bardzo słabe rozgrywki kończąc sezon w sumie z 9 wygranymi co daje mniejszą liczbę niż 10 zwycięstw, które zagwarantowały przed rokiem Wikingom sensacyjny awans do playoffs. Czytałem kilka prognoz w których jedni i drudzy typowani byli jako ekipy mające spore szanse, by namieszać w swoich dywizjach. Niespecjalnie chciało mi się w to wierzyć i, akurat w ich przypadku, wyszło na moje.

Największe zaskoczenia pozytywne

Przepowiadałem niezły sezon Chiefs, a także Panthers, ale nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Kansas City rozpoczęło fenomenalnie będąc ekipą, która najdłużej spośród wszystkich drużyn pozostawała niepokonana. W drugiej części rozgrywek nie było już tak kolorowo i mało kto stawia Chiefs w roli faworyta w zbliżającym się meczu wildcard z Colts. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja drużyny z Charlotte. Panthers po słabym początku zaliczyli budzącą respekt serię zwycięstw ratując tym samym głowę swojego trenera i zapewniając sobie bye-week w pierwszej rundzie playoffs. Co ciekawe zastrzeżenia jakie można mieć w stosunku do drużyny są bardzo podobne do tych z początku sezonu. Oklepane przysłowie mówi, że mistrzostwa zdobywa się obroną, ale czy defense i Cam wystarczą?

Mieliśmy w tym sezonie wiele więcej pozytywnych zaskoczeń. Na pewno trzeba wspomnieć o Arizona Cardinals, którzy wywalczyli 10 zwycięstw. Przyznaję, że sam skazywałem ich na pożarcie. Coach Arians zasłużył na spory kredyt zaufania. Gdyby nie pech i gra w zdecydowanie najsilniejszej dywizji, to Cardinals przebojem wdarliby się do playoffs. Co nie udało się ekipie z Arizony, wywalczył klub zza miedzy, czyli San Diego Chargers. Na nich również mało kto stawiał. Sytuacja w konferencji ułożyła się tak, że team z południowej Kaliforni rzutem na taśmę, no i przy małej pomocy sędziów, wskoczył do najważniejszej części rozgrywek. Mocno wątpię czy Chargers mają dość ikry, by sprawiać kolejne niespodzianki, ale być może znów mnie zaskoczą.

Będąc przy pozytywnych zaskoczeniach trzeba wspomnieć o Philadelphia Eagles, którzy wygrali swoją dywizję. Ostatnie zwycięstwo z osłabionymi Cowboys nie należało do najefektowniejszych, a sam sezon pełen był wzlotów i upadków, ale nakręconym fanom Orłów to nie przeszkadza. Nick Foles zdaniem wielu osób zaliczył sezon na miarę ProBowl i choć osobiście nie do końca się z tym zgadzam to przyznaję, że Eagles mają papiery, aby namieszać w playoffs.

Na koniec kilka słów na temat New York Jets. Grali w tym roku tragicznie. Geno Smith rzucał jedno interception za drugim, a Rex Ryan chyba tylko cudem utrzymał swoje stanowisko. Mimo to uważam, że biorąc pod uwagę potencjał składu zaliczyli bardzo udany sezon. 8 zwycięstw, kto by pomyślał przed pierwszym kickoffem. Byli wtedy wymieniani jednym tchem wśród głównych kandydatów do pierwszego picku w drafcie. Czapki z głów przed Ryanem. Nie wyglądało to pięknie, ale zrobił coś z niczego. Wielka szkoda, że nie prowadzi teamu, który mógłby o coś zawalczyć

Największe zaskoczenia negatywne

W tym roku nie brakowało występów poniżej oczekiwań. Poza Texans, Redskins i Falcons, o których pisałem wyżej, również inne kluby zasłużyły na kilka gorzkich słów. Cleveland Browns mieli w ręku wszystkie karty, aby zrobić krok naprzód. Przed startem rozgrywek widziałem ich w jednej szufladce razem z Chiefs i Dolphins. Przyznaje, kontuzje zrobiły swoje. Początkowo, nie do końca zrozumiała była decyzja o oddaniu do Indiany Trenta Richardsona, ale z dzisiejszej perspektywy nie wygląda już tak źle. Cleveland byli jedną z najsłabszych drużyn w lidze pomimo eksplozji talentu Josha Gordona, a także defensywy, której nie brakowało dobrych momentów. Nie dziwi mnie decyzja o zwolnieniu trenera, bo Browns spokojnie mogli zagrać sezon na poziomie Dolphins. Nie wykorzystali swojej szansy.

Kolejne negatywne zaskoczenie to Detroit Lions. Na ich ocenę rzutuje głównie tragiczna końcówka rozgrywek. Owszem, mieli swoje problemy, ale trudno porównywać je z kontuzjami rozgrywających największych rywali w dywizji. Patrząc z perspektywy Detroit trudno wymarzyć sobie lepszy prezent niż brak Cutlera i Rodgersa na finiszu rozgrywek. Lions nie dość, że nie wykorzystali problemów kadrowych rywali to jeszcze sami posypali się w podręcznikowy sposób. Potencjał kadrowy jaki prezentują Lions jest ogromny i Jim Schwartz, najprościej w świecie, nie potrafił go dobrze poukładać. Detroit powinno czekać teraz na starcie z San Francisco. Stało się jednak inaczej.

Na sam koniec warto wspomnieć w dwóch słowach o ekipie, która po słabym sezonie nie zdoła obronić wywalczonego przed rokiem mistrzostwa. Sporo zmian w offseasonie sprawiło, że mocno zmniejszyła się siła ognia Baltimore Ravens. Przepłacenie Joe’go Flacco w połączeniu z rezygnacją z kilku kluczowych graczy musiało się tak skończyć. Mimo zmian uważałem, że Ravens zdołają wywalczyć przynajmniej awans do playoffs. Jednak wyraźne porażki w dwóch ostatnich kolejkach, odpowiednio z Patriots, oraz Bengals pozbawiły obrońców tytułu złudzeń. Kruki potrzebują wzmocnień na praktycznie każdej pozycji i niewątpliwie czeka ich sporo zmian w najbliższych miesiącach. Ubiegłoroczne mistrzostwo to z dzisiejszej perspektywy bardzo odległa przeszłość…

Rozpoczynamy playoffs

wildcard weekend

Najbliższy weekend upłynie pod znakiem rywalizacji o „dzikie karty” w pierwszej rundzie playoffs. W sobotę zagrają: Colts z Chiefs (godz. 22:35), oraz Eagles z Saints (2:10). Kilkanaście godzin później, w niedzielę kolejne mecze: Bengals z Chargers (19:05) i Packers z 49ers (22:40). Na zwycięzców czekają już: Seahawks, Patriots, Panthers i Broncos. Któraś z dwunastu najlepszych drużyn w tegorocznych rozgrywkach zostanie nowym mistrzem NFL. Jeśli ciekawią was moje prognozy, to w najbliższy weekend w trzech przypadkach stawiam na gospodarzy. Jedynymi gośćmi, którzy moim zdaniem awansują do kolejnej rundy będą (pomimo słabych wyjazdowych statystyk) Saints. Przed kolejnym weekendem postaram się napisać nieco szerszą prognozę. Tymczasem, życzę wszystkim wielu futbolowych emocji i dobrej zabawy podczas oglądania najważniejszych meczów w sezonie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „NFL po sezonie

  1. krokodyl pisze:

    Nie wydaje mi się aby Saints byli jedyną drużyną, która jako gość przejdzie do kolejnej rundy. Myślę, że 49ers mają bardzo dużą szansę awansować. Rodgers dopiero wraca po kontuzji, defensywa GB jest dziurawa jak ser, w dodatku nie zagra Clay M. Tu bym raczej typował zwycięstwo SF :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


6 × = czterdzieści osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>