Najwyższy czas na… PLFA B

Jeśli ktoś pamięta zamierzchłe czasy kiedy dyskusje o Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego odbywały się na forum USAsports wie bardzo dobrze jak żywiołowe reakcje wywołała wiadomość o tym, że są kluby, które chcą ogrywać w normalnej, jedenastoosobowej rywalizacji swój drugi skład. Jakiś czas temu „efekt wow!” wywoływała wiadomość o tym, że gramy na Narodowym, ale przed ledwie kilkoma laty fakt, że ktoś może mieć na tyle szeroką kadrę żeby wystawić dwa składy to było naprawdę coś. Dzisiaj w dobie drużyn B, C, no i jeszcze na deser juniorów, temat nam bardzo spowszedniał, ale w momencie kiedy do swojej kulminacji zbliżają się rozgrywki PLFA2 znów wydaje się bardzo ważny. Powiem szczerze, że ten tekst miał nazywać się „all eyez on… PLFA2” i miał opisywać scenariusze przedplayoffowe właśnie w PLFA2. Kiedy jednak przyjrzałem się im dokładniej i zacząłem sobie wszystko rozpisywać doszedłem do wniosku, że warto znów poruszyć temat, który kiedyś opisywałem szeroko, ale jak widać, nie dość głośno.

O zwycięstwo, ale nie o awans 

Mamy w PLFA2 siedem wyróżniających się drużyn (Angels, Cougars, Królewscy, Pretorians, Sabrecats, Saints, Wilki), które między sobą powinny rozstrzygnąć sprawę awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Wiadomo, że grupy nie są równe i wiadomo również, że jakiego kryterium finalnego rozstawienia drużyn byśmy nie przyjęli zawsze ktoś będzie poszkodowany. Nie ma sensu się nad tym rozwodzić. Jest jednak drugi problem, w mojej opinii o wiele poważniejszy, z konsekwencjami którego w tym roku musimy się pogodzić, ale możemy bardzo łatwo rozwiązać go w kolejnych sezonach gry. O czym mowa? Oczywiście o drużynach, które walczą o zwycięstwo w PLFA2 nie mogąc jednocześnie awansować, za to skutecznie utrudniają ów awans teamom, które będą miały to nieszczęście i trafią na nie w playoffs. Mowa oczywiście o drużynach B grających w PLFA2.

Spokojny start, mocny finisz

Drużyny B mają to do siebie, że dosyć szybko rozkręcają się wraz z rozwojem sezonu. Ich początek z reguły jest spokojny, zawodnicy nie zdają sobie sprawy czym jest gra, a doświadczony sztab trenerski, pracujący na co dzień ze składem A nie do końca wie czego się po nich spodziewać. Biorąc pod uwagę powyższe nie chciałbym być w skórze teamów, które muszą mierzyć się z drużynami B pod koniec sezonu zasadniczego i ewentualnie w playoffs. Zresztą niech za przykład posłuży zeszłoroczna historia jednego z głównych faworytów grupy południowej, Częstochowa Saints. Grając w niewątpliwie silniejszej grupie po niesamowitym meczu pokonali mocną ekipę Tychy Falcons, by w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego ulec rozpędzonym Wrocławskim Diabłom. Tak się złożyło, że Falcons mierzyli się Diabłami na początku sezonu kiedy ekipa B prezentowała o wiele mniejszą siłę rażenia. Finał, jak wszyscy wiemy był taki, że Falcons dzięki małym punktom awansowali do playoffs, tam zrobili swoje i rok później świetnie pokazali się w PLFA1. Ktoś może powiedzieć, że powyższe dywagacje to jakieś wyssane z palca bzdury. Mamy jednak wyraźną różnicę pomiędzy składami A i B w PLFA2 i z tym trudno polemizować. Z jednej strony teamy w których prezes klubu jest jednocześnie głównym trenerem i kluczowym zawodnikiem którejś z formacji, a większość zawodników chwilę przed meczem zajmuje się malowaniem linii i ogarnia inne sprawy organizacyjne. Z drugiej strony mamy pełen komfort treningów w asyście doświadczonych coachów, nierzadko z zagranicy, a dodatkowo tryliard trenerów pozycyjnych mających za sobą sporo meczów na polskich boiskach przeciwko najlepszym krajowym ekipom. Gracze w drużynach B mają się zająć trenowaniem i graniem, a zaprawieni w bojach działacze zapewnią im wszystko na takim poziomie, aby ci mogli się skupić tylko i wyłącznie na grze. Mam nadzieję, że te argumenty przekonują was i nieco łatwiej uwierzyć wam w przyspieszony progres B składów, który jest mocno widoczny jeśli spojrzymy przez pryzmat całego sezonu.

Playoffowe dywagacje

W tym momencie mamy w PLFA2 cztery drużyny B. Trzy z nich mają ogromną szansę na awans do playoffs, a czwartą pozwólcie że pominę, bo to osobny przypadek. Tutaj pokutują zbyt ambitne przedsezonowe plany i założenia – to zagadnienie na osobny tekst. Wracając do drużyn B, które najprawdopodobniej awansują do playoffs oczywistym jest fakt, że bezpośrednio wpłyną na to kto wywalczy szansę gry w PLFA1 w przyszłym sezonie. Wiele wskazuje na to, że niepokonani Królewscy Warszawa, którzy bez większych problemów zapewnią sobie numer 1 w przedplayoffowym rozstawieniu na dzień dobry trafią na najmocniejszego przeciwnika z potencjalnie słabszych ekip, którym udało się awansować. Mam tutaj na myśli wzmocnioną Krzysztofem Wydrowskim ekipę Devils Wrocław, która prezentuje aktualnie poziom nieporównywalny do tego z początku sezonu. Z drugiej strony awans aż trzech drużyn B do playoffs może sprawić, że już zwycięstwo w ćwierćfinale da automatyczne wejście do PLFA1. Nie chciałbym wysnuwać zbyt wielu prognoz, bo wszystko i tak zweryfikuje boisko, na pewno nie obędzie się też bez niespodzianek, ale fakt jest faktem, obecność drużyn B w stawce playoffowych drużyn mocno komplikuje życie tym, którzy walczą o coś więcej niż zwycięstwo w rozgrywkach PLFA2. Dla zawodników ekip B najważniejszy jest indywidualny progres. Oni wiedzą bardzo dobrze, że jeśli pokażą się z dobrej strony w kolejnym sezonie dostaną szansę na debiut w meczach przeciwko najlepszym ekipom w kraju. Dla działaczy A składów w PLFA2 ewentualna porażka z czyjąś drużyną B, która zabiera im szanse awansu do wyższej ligi to organizacyjna tragedia i ogromny cios w potencjalny rozwój klubu. Ktoś powie, byli słabsi to przegrali, ok. Być może ktoś inny będzie miał w rozstawieniu więcej szczęścia. Nie mniej jednak spójrzmy na sytuację nieco szerzej, z punktu widzenia rozwoju całej ligi…

Czas na PLFAB

Na początku tekstu pisałem o tym, że w tym sezonie nic już z tematem nie zrobimy, ale kiedy jeśli nie teraz rozpocząć dyskusję nad przyszłościowymi rozwiązaniami problemu. Moja propozycja jest taka, aby stworzyć osobną ligę dla drużyn B, która byłaby mocno powiązana z rozgrywkami Topligi. Biorąc za wzór rozgrywki piłkarskiej Młodej Ekstraklasy warto zastanowić się nad tym, aby dać szansę grania drużynom B bezpośrednio przed meczami składów A. Obiekty jakie wynajmują Topligowe ekipy na swoje mecze domowe i tak są z reguły zarezerwowane na cały dzień. Można więc spokojnie zagrać mecz rezerw powiedzmy o 11, a cztery godziny później zaprezentować kibicom Topligowe starcie. Pojawia się pytanie o kwestię dojazdu. Można zainwestować w wynajem piętrowego autobusu, co z pewnością będzie bardziej ekonomicznym rozwiązaniem niż osobne wysyłanie na mecze drużyny pierwszej i drugiej w innych ligach. Podobnie sytuacja ma się z kwestią organizacji meczu i promocji. Robota wykonana jest raz, a kibice mogą zobaczyć doubleheader. Pojawiają się wątpliwości dotyczące sędziów. Kolejne ciekawe rozwiązanie, przyjeżdżają dwie ekipy, adepci na mecz drużyn B i weterani na spotkanie Topligi. W pierwszym meczu starsi sędziowie obserwują młodych i na bieżąco korygują ich błędy. W drugim mają ogarnięte chain crew i na przykład osobę do obsługi zegara meczowego. Kolejne ewentualne wątpliwości. A co jeśli nie wszystkie drużyny Topligi zdołają wystawić drugi skład? Odpowiedź bardzo prosta, nie wszystkie muszą to robić. 10 kolejek to z całą pewnością zbyt duża ilość meczów dla młodych graczy drugiego składu, więc nawet jeśli grać będą tylko z połową ekip, to dla nich będzie wystarczające obciążenie. Last but not least, co z drużynami z niższych lig, które będą chciały wystawić swoje składy B. Macie PLFA8, tutaj nie ma awansów i spadków więc nic się nie zmienia. Jeśli jednak macie na tyle dużo ludzi i kasy żeby bawić się w jedenastoosobowy futbol z drugą drużyną to wasze miejsce jest w… Toplidze. Nie ma się nad czym zastanawiać.

Podsumowując, uważam, że jesteśmy już na takim etapie, że osobna liga dla drużyn B to jest najrozsądniejszy krok. Argumenty o tym, że należy powiększyć PLFA2 o kilka drużyn, aby miał tam kto grać nie mają już racji bytu. Jeśli najpotężniejsze drużyny w kraju chcą sobie szkolić młodzież to mogą to robić grając przeciwko sobie. Nie powinny wykorzystywać do tego młodych teamów, które są na zupełnie innym poziomie organizacyjnym. Bardzo nie podoba mi się liga w której część drużyn gra na innych zasadach niż reszta i mam wielką nadzieję, że drużyny B będą miały w przyszłym sezonie swoje, osobne rozgrywki.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− sześć = 3

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>