Krótka historia offseasonu

Choć w ostatnim kwartale zawodnicy Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego już praktycznie nie wybiegali na boisko, to mieliśmy do czynienia z wieloma niesamowicie ciekawymi wydarzeniami. Fuzje, przejęcia, zmiany, podziały i transfery. Niewątpliwie jesteśmy świadkami najbardziej intensywnego offseasonu w historii ligi i tylko najbardziej wkręcone i zainteresowane osoby zdają sobie z tego sprawę. Do startu nowych rozgrywek pozostało jeszcze dobrych kilka miesięcy, ale myślę, że warto podsumować dotychczasowe wydarzenia.

Rusza lawina

Jeszcze w końcówce września wszystko zaczęło się od „wrocławskiej fuzji”, którą z dzisiejszej perspektywy można uznać za kulę śniegową, wywołującą lawinę. Devils i Giants, dwa spośród najbardziej utytułowanych klubów w historii PLFA postanowiły połączyć siły. Ich motywacja była i jest prosta. To chęć zdominowania rywalizacji na krajowych boiskach i nawiązanie walki na arenie międzynarodowej. Panthers tworzyli się powoli i spokojnie, w wielkiej dyskrecji. Marketingowy wybuch wrocławskiej bomby w ostatnich dniach września był jedynie wisienką na torcie ustaleń firmowanych hasłem „time to grow up”.

Panthers Wrocław - Time to grow up

Spowodowane fuzją zamieszanie na lokalnym podwórku postanowili wykorzystać świeżo powołani Wrocław Outlaws, którzy rozpoczęli etap rekrutacji mając chęć na zwerbowanie części zawodników grającego po sąsiedzku potentata. W tym momencie wiemy, że nowy klub zdołał zebrać taką ilość graczy, aby omijając rozgrywki ósemek, wyrazić chęć debiutu od razu w PLFA2. Ilu z nich to żółtodzioby, a ilu ma za sobą przeszłość w Devils, czy Giants, o tym przekonamy się dopiero kiedy zostaną opublikowane oficjalne składy. Na ten moment pewnych jest kilka kwestii. Pierwszy skład Panthers to prawdziwy allstar team, na którym przez lata opierać się będzie gra reprezentacji Polski, a na poziomie rezerw klubu, czyli w PLFA2 będziemy mieli… derby Wrocławia. Zobaczymy czy ich ciężar gatunkowy zbliży się choć trochę do historycznych już starć z przeszłości.

System naczyń połączonych

Wrocławska fuzja była zaskoczeniem dla całego środowiska, przekonanego o „niepisanych prawach świętej wojny” pomiędzy lokalnymi rywalami. Potężne wzmocnienie zarówno sportowe, jak i organizacyjne konkurenta wymagało jednak konkretnych działań i pretendenci do mistrzostwa Polski zareagowali bardzo szybko. Ledwie trzy tygodnie po wrocławskich rewelacjach swoje niespodzianki ogłosili Warsaw Eagles. W ślad za nowym, rewelacyjnym, sztabem trenerskim poszły również transfery krajowe. Orły zyskały głównie Warsaw Sharks - logokosztem lokalnego rywala, Spartans. Część kluczowych zawodników Topligowego debiutanta zdecydowało się na zmianę barw zostawiając zarząd drużyny ze sporym bólem głowy, który doprowadził do zintensyfikowania rozmów… o potencjalnej fuzji z nowymi mistrzami PLFA2, Królewskimi Warszawa. Na finalne ustalenia nie trzeba było długo czekać. Osłabieni Spartanie zdecydowali się na połączenie sił z będącymi na fali Królewskimi i w ten sposób powstali Warsaw Sharks, którzy w kilkuletniej perspektywie mają stać się realnym rywalem Eagles. Fuzja i odejście Spartans z Topligowej stawki wywołało sporo zamieszania napędzając lawinę zmian, ale o tym za moment. Pisałem o wzmocnieniach Eagles, ale nie tak dawni, bo ubiegłoroczni mistrzowie PLFA, Seahawks Gdynia, również postanowili zareagować na wrocławską fuzję. Ich naturalnym partnerem w rozmowach była tegoroczna rewelacja PLFA2, ekipa Sabercats Sopot. Dyskusje i ustalenia Seahawks Gdynia / Sopot - logotrwały nieco dłużej niż w przypadku działań Eagles, a zakończyły się stworzeniem jednej futbolowej marki w trójmieście. Choć Gdynia i Sopot pozostaną osobnymi drużynami, to najlepsi gracze drugoligowego klubu będą mieli szansę na to, aby za kilka miesięcy wybiec na boisko ramię w ramię z bardziej doświadczonymi kolegami z Topligi. Dodatkowo obydwie drużyny promować będą jedną nazwę Seahawks, co jest interesującymi rozwiązaniem z marketingowego punktu widzenia. W tym miejscu warto dodać również, że ekipa z pomorza jako pierwsza poinformowała o zakontraktowanych wzmocnieniach zza Oceanu. Nazwiska takie jak: McCrea, czy Kriesen to uznane marki dające Seahawks nadzieję na powrót na tron.

W niższych ligach

Wzmacniają się potentaci, ale drużyny w niższych ligach również nie próżnują. Jednym z pierwszych wydarzeń offseasonu był ruch ekipy Bydgoszcz Archers, która przejęła większość zawodników lokalnego rywala, Raiders. W przyszłym roku nie będziemy już, co prawda mieli okazji obserwowania derbów Bygdoszczy, ale połączenie sił może sprawić, że drużyna z tego miasta realnie włączy się w walkę o zwycięstwa na północy PLFA2. Nieco ciszej, ale z podobnym skutkiem zagrali Gliwice Lions, których skład zasiliła część graczy debiutujących w tegorocznych rozgrywkach, Sparta Rangers Zabrze. Naturalną konsekwencją powyższych informacji jest fakt, że dwa kluby znikają z futbolowej mapy kraju, ale na ich miejsce wskakuje 5 zupełnie nowych drużyn, które podczas warszawskiego spotkania zadeklarowały chęć gry w PLFA 2014. Pisałem już o Wrocław Outlaws, a wraz z nimi, od razu, do PLFA2 dołączają Radom GreenDucks. Pozostałe teamy, czyli Gorzów Grizzlies, a także Mielec Aviators rozpoczną spokojniej, bo w PLFA8. Korsarze Koszalin, podobnie jak w zakończonym sezonie zagrają wspólnie z ekipą Griffons Słupsk. Warto w tym miejscu dodać, że swój zasięg zwiększają rozgrywki PLFA J. Coraz więcej ekip stawia na szkolenie młodzieży i ten trend pozwala spokojniej myśleć o dłuższej perspektywie ligowego rozwoju.

Słabsi muszą odejść

Wracamy do najwyższej klasy rozgrywkowej i bezpośrednich konsekwencji będących następstwem poważnych wzmocnień potentatów, o których pisałem wyżej. Kolejną bombą, jaka poruszyła środowisko była niespodziewana dla wielu decyzja AZS Silesia Rebels, o opuszczeniu Topligowej stawki. Osoby obserwujące rozwój klubów z nieco bliższej perspektywy nie miały wątpliwości co do tego, że Rebels nie będą w stanie efektownie zareagować na potężne wzmocnienia konkurentów. Sytuacja finansowa i organizacyjna nieco słabszych klubów Topligi różni się dość znacząco od czołówki i część zawodników Rebels nie chcąc, kolejny sezon z rzędu, być chłopcami do bicia postanowiła opuścić klub. Trend zaczął się nasilać i po chwili potencjał kadrowy Rebeliantów znacząco się skurczył. Nie ma jeszcze oficjalnych informacji, ale wiadomo już, że jednym z największych zwycięzców całej sytuacji będzie regionalny rywal, Zagłębie Steelers, który wizją gry w składzie z amerykańskimi zawodnikami skusił głodnych zwycięstw, ex-rebeliantów. Jeszcze kilka miesięcy temu Topligowa stawka liczyła 8 klubów, a po wrocławskiej i warszawskiej fuzji, a także exodusie Rebels ich liczba zmniejszyła się ledwie do 5. Gra w tak wąskim gronie niespecjalnie podoba się zainteresowanym, a na straconej pozycji wydają się być potencjalnie najsłabsze, w „nowej Toplidze”, Kozły Poznań. Kilka miesięcy temu, kiedy miało miejsce spotkanie zarządów Topligi wydawało się, że „rewolucji nie będzie”. Sporo się jednak od tego czasu zmieniło. Dzisiaj na najwyższym stopniu rozgrywkowym w kraju nie ma już Spartans, a Rebels znaleźli się w jednej z grup południowych PLFA2. Trwają próby przekonania najlepszych klubów PLFA1 by dołączyły do Topligi, ale trudno dziwić się ich ostrożności. Dysponujący niesamowitym potencjałem Panthers Wrocław zadebiutują w rozgrywkach europejskich najwcześniej za rok i kilka klubów PLFA1 niekoniecznie ma ochotę na przyspieszanie swojej decyzji o wejściu na wyższy poziom, która zaplanowana była na kolejny sezon…

Szalony offseason trwa i wszystko wskazuje na to, że przed nami jeszcze kilka eksplozji „futbolowych bomb”. Czy Topliga zagra w wąskim składzie? Czy czołowe drużyny PLFA1 zdecydują się na trudny krok i grę z najlepszymi w kraju? W końcu, czy jedynym rozwiązaniem będzie połączenie Topligi i PLFA1? Odpowiedzi na te pytania poznamy w najbliższym czasie i mogę zagwarantować wam, że na pewno nie będzie nudno. Jesteśmy świadkami zdecydowanie najciekawszego offseasonu w historii PLFA i warto go bardzo uważnie obserwować.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Krótka historia offseasonu

  1. Adam Orzeł pisze:

    Dodaj jeszcze głupawą decyzję TopLigi aby mecze były sędziowane w 5 osobowych składach sędziowskich ale dobrych! HA! Jak to usłyszałem to od razu zaproponowałem aby drużyny ściągały najsłabszych zawodników, którzy robią faule i wystawiały składy 9 osobowe…ale dobre :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


3 + jeden =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>