Futbolowa emerytura

Rozgrywki PLFA w sezonie 2013 powoli dobiegają końca. Po rywalizacji w Toplidze oraz PLFA1 pozostały nam tylko wspomnienia, a w miniony weekend do historii przeszedł sezon zasadniczy PLFA2. Wydaje mi się, że to dobra chwila aby zaapelować do wszystkich którzy wraz z ostatnim gwizdkiem w meczach swoich drużyn podjęli decyzję o zakończeniu kariery zawodniczej, aby nie kończyli równocześnie swojej przygody z futbolem amerykańskim w Polsce.Sprawy ważne i ważniejsze

Dziewczyna, może żona, rodzina, dziecko, nowa praca, nieco rzadziej szkoła, kontuzja, przeprowadzka… Ile osób w naszym światku tyle ważnych powodów, aby zakończyć pewien etap w życiu i powiedzieć dość wyczerpującym treningom i wyrzeczeniom, które często nie dają nic poza satysfakcją. W życiu wielu futbolistów nadchodzi ten moment, kiedy gdzieś tam na horyzoncie pojawiają się sprawy ważniejsze, którym amerykańska pasja musi ustąpić miejsca. Jest to oczywiście doskonale zrozumiałe. Każdy ma swoje priorytety, a ich ewolucja jest ściśle uzależniona od momentu w jakim aktualnie znajdujemy się w życiu. Pula dostępnego czasu jakim dysponujemy w czasie studiów zostaje dość mocno ograniczona kiedy rozpoczynamy życie zawodowe, a kiedy do tego dochodzi jeszcze rodzina nierzadko okazuje się, że na treningi oraz weekendowe wyjazdy na mecze miejsca w grafiku po prostu nie starcza. Ze smutkiem obserwuję jak w ciągu ostatnich lat wielu znakomitych zawodników nagle znika i na pytanie gdzie są, dowiaduję się tylko, że ktoś wyjechał za granicę do pracy, kogoś dalej nęka nie zaleczona kontuzja, a jeszcze kto inny ożenił się i jego druga połówka nie pozwala mu już trenować. Jest to oczywiste, że póki futbol w Polsce nie jest sportem zawodowym takie sytuacje będą zdarzały się wciąż bardzo często.

Druga strona medalu

Warto zastanowić się nad faktem, dlaczego ludzie, o których pisałem w poprzednim akapicie, kończąc swoją zawodniczą przygodę z futbolem nie zostają w naszym światku i nie udzielają się w inny sposób przyczyniając się do rozwoju popularności dyscypliny. Jest to w mojej opinii spory problem, który chciałbym publicznie podkreślić. Jako przykład podam mistrzowski skład Miners z roku 2009, który w ciągu kilku sezonów praktycznie całkowicie się wykruszył, a osoby, które dalej związane są, nawet w bardzo luźny nie tyle z drużyną, co całościowo, z futbolem można bardzo łatwo i szybko zliczyć. Smutnym problemem jest fakt, że zawodnicy, którzy gdzieś tam kiedyś przychodzili na pierwsze treningi, tworzyli drużyny w różnych zakątkach Polski dzisiaj nie znajdują nawet czasu aby przyjść na mecz i pokibicować swojej drużynie, której jakby nie patrzeć, poświęcili jakąś część życia. Żeby nie popadać w lament i płaczliwe tony warto podkreślić, że jest garstka osób, które są wkręcone na tyle mocno, że nie dość że zostają, to na braki kadrowe reagują poświęcając pracy dla futbolu jeszcze więcej czasu i zaangażowania. Oczywiście te osoby nie tylko w moich oczach zasługują na wielki respekt. Drugą grupą, którą również warto podziwiać są zawodnicy, którzy po kilku latach przerwy zatęsknili i powoli zaczynają wracać. Sporo ich przemyka pomiędzy młodymi adeptami futbolu choćby podczas rozgrywek PLFA8. Fajnie, że znajdują chęć i motywację na to aby „drugi raz wejść do tej samej rzeki”. Mam nadzieję, że nagłośnienie ich postawy podziała mobilizująco również na innych weteranów, którzy ustabilizowali sobie już życie rodzinne i zawodowe, no i być może potrzebują tej iskry pozwalającej na nowo odnaleźć futbol.

Doświadczenie w cenie

Nie każdy musi grać i nie każdy musi wracać do roli zawodnika. Jeśli ktoś znalazłby chwilę aby udzielać się w jakikolwiek inny sposób to jest naprawdę masa roboty do wykonania. Potrzeba osób do pracy na rzecz drużyn, do kadry zarządzającej klubami, do poszukiwania sponsorów, do organizowania meczów, do pomocy przy treningach. Patrząc z drugiej strony, potrzeba dziennikarzy piszących o futbolu, fotografów, komentatorów, statystyków. Doświadczeni gracze z całą pewnością wzmocniliby swoim autorytetem nieliczne grono sędziów, wśród których ludzie z zawodniczą przeszłością wciąż stanowią mniejszość. W końcu jeśli naprawdę terminarz i natłok obowiązków nie pozwalają na nieco większe zaangażowanie warto przynajmniej pojawić się na meczu. Zaprosić znajomych, zapłacić za bilet i pokibicować. Weterani na trybunach przebrani w sfatygowane jerseye, w których musieli grać nieraz przez całą swoją karierę to zawsze miły widok, no i co tu dużo mówić, żywy kawałek futbolowej historii. Chciałbym więc korzystając z miejsca jakim jest mój blog raz jeszcze zachęcić wszystkich graczy, z różnych powodów kończących kariery zawodnicze do aktywnego pozostania w naszym światku. Jesteście jednymi z nielicznych w tym kraju, którzy wiedzą o co chodzi w futbolu i jeśli będziecie się wykruszać i znikać bez śladu komuś kiedyś może zabraknąć siły i motywacji na szukanie waszych zmienników. Jeśli jednak zostaniecie i dołożycie swoją cegiełkę (to nie musi być kolejny touchdown, czy tackle) to będzie o wiele łatwiej zarażać miłością do futbolu kolejnych fanatyków i wzrost popularności dyscypliny w Polsce będzie jeszcze bardziej zauważalny. Niech emerytura zawodnicza nie będzie jednocześnie emeryturą futbolową, za wiele jest do zrobienia, abyśmy mogli pozwolić sobie na tracenie wartościowych ludzi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


pięć − = 4

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>