Bileciki proszę!

„Jak będzie płatny wstęp to nikt nie przyjdzie, a tak w ogóle większość kibiców to i tak rodziny i znajomi zawodników…”. Z takimi argumentami musiałem zmagać się kiedy przed kilkoma laty próbowałem przeforsować kwestię wprowadzenia płatnego wstępu na mecze Miners. Problem jak się okazało był poważny, bo interes klubu stał w jawnej sprzeczności z interesem zawodników, którzy przecież „płacą składki i własne środki inwestują w sprzęt”. Niebagatelny wpływ na nastroje miał również fakt, że jakoś do tej pory „mogło być za darmo”, a w pierwszych sezonach to udawało się jeszcze zafundować wszystkim po ostatnim gwizdku kiełbaskę z grilla. Dlaczego więc upieram się, że wstęp na mecze PLFA powinien być płatny? Już spieszę z odpowiedzią.Mamy w PLFA kluby bogatsze i biedniejsze, ale mogę zapewnić Was, że żaden nie cierpi na nadmiar gotówki. O ile w pierwszych sezonach gry kiedy organizacja meczów jest nowością i wszyscy dysponują, nieograniczonym czasem i chęcią do pracy, a potencjalne wydatki nie są problemem, o tyle każdy kolejny rok jest trudniejszy. Zawodnicy chcą się skupić na trenowaniu i graniu, a osób luźno związanych z klubem zaczyna z meczu na mecz ubywać. Z drugiej strony rosną zobowiązania klubów wobec ligi, opłaty sędziowskie, a także koszta wynajmu obiektów. Motywacją do biletowania wstępu na mecze nie jest więc chęć zarobienia, ale w większości wypadków nie dopuszczenia do strat. Koszt organizacji meczu PLFA to minimum 2tys zł. Za te pieniądze możemy sfinansować obsadę sędziowską, obsługę medyczną na czas meczu i kilka plakatów do rozwieszenia na mieście. Kwota rośnie znacząco wraz ze wzrostem ilości atrakcji jakie przygotowujemy oraz jakości wynajmowanego obiektu. Możemy grać na polu, które dostaniemy za symboliczną złotówkę lub na Konwiktorskiej. Całe te wyliczenia można sprowadzić do prostego wniosku, że jeśli uda się nam ściągnąć na mecz 300 kibiców z których każdy zapłaci 10zł to „minimum egzystencji” będziemy mieli zapewnione i  zawodnicy nie będą zmuszeni do zrzucania się na sędziów, jak to w niektórych klubach bywało.

Po Internecie krąży plotka o tym, że kluby w Toplidze muszą biletować wstęp na swoje mecze. Nie jest to prawda czego najlepszym przykładem są ubiegłoroczni mistrzowie kraju, Gdynia Seahawks, którzy na swoje mecze wpuszczają kibiców za darmo. O ile w ich przypadku jest to decyzja biznesowa, o tyle część klubów szczególnie w niższych ligach wpada na pozornie genialny pomysł zbierania dobrowolnych cegiełek wśród kibiców, których wcześniej zaprosili na darmowy mecz. Osobiście wychodzę z założenia, że lepiej od razu postawić sprawę jasno. Drogi kibicu, oferuję ci 2,5 godziny pełnego emocji sportowego widowiska. Wpadaj. Wjazd 10zł, to tyle co 2 piwka w knajpie lub połowa biletu do kina. Szczerze, nie do końca wzbudzają mój szacunek kibice, których jedyną motywacją do przyjścia na mecz jest fakt, iż jest on darmowy. Jeśli dyszka to za dużo, ok, niech będzie 5zł, ale istotne jest przyzwyczajenie kibiców, że produkt, który im oferujemy jest pełnowartościowy. Przyzwyczajenie w tym wypadku to słowo klucz. Kibice dla których darmocha jest normą mogą zacząć się buntować w momencie kiedy nagle poprosimy ich o wyciągnięcie portfela. Jeśli jednak od pierwszego meczu będziemy się cenić, to jako klub możemy oszczędzić sobie bólu głowy jaki przed wyjazdem do Białegostoku na półfinał PLFA1 przeżywali Falcons.

Pamiętam jak przed kilkoma laty namawiałem do biletowania spotkań już od ligowego debiutu prezesa Saints, Piotra Mroza. Cieszę, się, że moje argumenty wpłynęły na jego decyzję, bo teraz również dzięki finansowemu zastrzykowi płynącemu ze sprzedaży biletów klub może pozwolić sobie na inwestycję w dodatkową promocję, atrakcje na meczach czy też klubowe gadżety. Nie musicie wierzyć mi na słowo, sprawdźcie na fanpage’u Saints zdjęcia z ich ostatniego meczu. Jak widać płatny wstęp nie odstrasza kibiców. To idealny przykład, że na poziomie PLFA2 też da się to zrobić. Wracając do Miners to szczęśliwie, choć nie bez oporu również tam udało się wprowadzić bilety. Pierwszy, przejściowy sezon postanowiliśmy nieco osłodzić kibicom i do każdego biletu dokładaliśmy skromny gadżet w postaci smyczy lub naklejki, a kiedy po ostatnim meczu wszystko podliczyliśmy okazało się, że dzięki płatnemu wstępowi na domowe mecze spotkania udało się zakończyć na plusie i nie będzie trzeba ratować się posezonową zrzutką na łatanie budżetowych dziur. Nie dajmy się zwariować, 10zł to kwota symboliczna. Jeśli już namówimy kogoś żeby przyszedł to na pewno taki wydatek przeboleje. Z drugiej strony jeśli dla kogoś kto koniecznie chce zobaczyć mecz jest to za dużo, to zawsze można takiej osobie zaproponować bycie wolontariuszem, których przy organizacji spotkań nigdy za mało. Na koniec wypada powtórzyć raz jeszcze, traktujmy produkt, który oferujemy pełnowartościowo! Oferujemy coś ciekawego i oryginalnego, za co warto zapłacić.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


× 1 = sześć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>